Gajka – czworonożny sportowiec

Pies w domu dla jednych jest obowiązkiem, dla innych przyjemnością, istotą traktowaną jak członek rodziny. Mówi się, że człowiek który kocha zwierzęta, kocha też ludzi. Ja się z tym zgadzam. Jeszcze bardziej jestem o tym przekonany od czasu, gdy poznałem Krystynę Paszek. Pamiętam jak dziś, gdy na jednym z naszych lokalnych biegów Krysia w grupie biegaczy w czerwonych koszulach DOGOŃ Grodzisk Mazowiecki wyróżniała się towarzystwem czworonogiego […]

Pies w domu dla jednych jest obowiązkiem, dla innych przyjemnością, istotą traktowaną jak członek rodziny. Mówi się, że człowiek który kocha zwierzęta, kocha też ludzi. Ja się z tym zgadzam. Jeszcze bardziej jestem o tym przekonany od czasu, gdy poznałem Krystynę Paszek. Pamiętam jak dziś, gdy na jednym z naszych lokalnych biegów Krysia w grupie biegaczy w czerwonych koszulach DOGOŃ Grodzisk Mazowiecki wyróżniała się towarzystwem czworonogiego pupila – Gajki. To wtedy w mojej głowie narodził się pomysł opisania przyjaźni Krysi i sympatycznego pieska. Jakby nie patrzeć przyjaźni sportowej…

Gajka to trzy i pół letnia suczka. Mieszaniec. Wypatrzona przez koleżankę Krysi w domu tymczasowym, jako tzw. zwrot z nieudanej adopcji. Od początku żywiołowa, cechowała ją potrzebą dużej ilości ruchu. Dlatego też może poprzedni właściciele nie rozumieli potrzeb psa i zrezygnowali z niego. Dla Krysi też była nowym wyzwaniem, zwłaszcza, że tuż przed przybyciem Gajki, musiała pożegnać się z poprzednią starszą i schorowaną suczką, do której była bardzo przywiązana. Gakja swoją obecnością ukoiła smutek i pustkę po stracie przyjaciela. W domu był jeszcze kot, ale wiadomo, kot nie należy do zbyt aktywnych i ekspresyjnych zwierząt.

Krysia jest osobą aktywną, od dłuższego czasu biega w szeregach amatorskiej grupy biegowej DOGOŃ w Grodzisku Mazowieckim. Aby dać Gajce jak najwięcej ruchu, wpadła na pomysł, że spróbuje dzielić swoją pasję razem z psem. Biegają głównie w lasach ale też często zwykłe spacery przybierają formę biegu. Gajka ma w sobie tyle energii i witalności, że nie potrzebuje szczególnego treningu. Do tego jest niezwykle inteligentna i bystra, wyczuwa, kiedy zwykłe szelki i obroża oznaczają spacer, a uprzęż biegowa trening. To drugie budzi w zwierzęciu widoczną radość i energię.

W czasie biegu Gajka skupia się na pokonywaniu trasy i nie robią na niej wrażenia nawet ujadające zza płotów psy. Jest bardzo opanowana, nie zaczepia innych psów (i kotów), skupia się na zadaniu, tak jakby czuła, że dystans musi przebyć jak najszybciej. Razem z Krysią biegają różne dystanse, przeważnie kilkukilometrowe trasy, czasem zdarzają się dłuższe nawet 25 kilometrowe. Biegają trzy razy w tygodniu, dwa razy od 5 do 10 kilometrów, a w czasie weekendu dłuższe wybiegania. Nie trenują w jakiś specjalny sposób, po prostu wychodzą z domu i biegną. Jedynie pracują nad komendami: „lewa” i „prawa”, aby łatwo i bezkolizyjnie móc wyprzedzać innych biegaczy podczas zawodów.

Krysia z Gajką często biorą udział w zorganizowanych biegach ulicznych. Zwykle Krysia pyta o zgodę, czasem jednak startują na dziko licząc, że organizator ich nie wypatrzy, co raz niestety się przytrafiło. Jak sama mówi, nie pochwala takich startów, lepiej zapytać organizatora. Czy z psem biega się łatwiej? Zamyśla się i odpowiada: „I tak i nie”. Dlaczego? „Bo przy dobrej współpracy i dobrym dniu Gajka potrafi ładnie pociągnąć i wtedy biegnie się super.” Na twarzy Krysi pojawia się uśmiech, dalej z pasją opowiada o swoim pupilu: „Do biegania używamy specjalistycznej uprzęży tzw sledów oraz amortyzowanej smyczy. Zwykle biegnie nam się bardzo dobrze, jednak czasem Gajka musi kilka razy załatwić swoje potrzeby fizjologiczne na ulicy w trakcie biegu, po których należy posprzątać i wtedy traci się rytm i czas. Ale to jest mniej ważne, liczy się fajnie spędzony czas, wspólne wybieganie, porozumienie w trakcie biegu. Najważniejsza w relacji człowiek – pies nie tylko w czasie biegania jest więź, zrozumienie i współpraca. To nieustanne budowanie braterstwa człowieka z psem, daje radość ze wspólnie spędzanego czasu.

Krysia zaraża swoją pasją zarówno do biegania i do zwierząt. Ale też jasno stawia sprawę odpowiedzialności właściciela i tłumaczy, że podczas biegu w duecie, najważniejszy dla biegacza jest pies. Mówi: „Należy cały czas obserwować jak zwierze biegnie, czy nie sygnalizuje problemów. Jeśli zwalnia, lub dzieje się coś niepokojącego, należy zakończyć bieg. Nie wolno poruszać się z psem luźno biegnącym, bez smyczy. Taki pies będzie mimo wszystko próbował gonić właściciela, nawet jeśli będzie przegrzany, chory lub kontuzjowany. W takim przypadku nie będzie kontroli nad samopoczuciem psa i może to doprowadzić do poważnego wypadku. Warto też pamiętać, że w zawodach często uczestniczą osoby, które po prostu boją się psów i taki biegnący za kimś pies może wzbudzać niepokój.

W czasie dłuższych biegów towarzystwo psa wpływa mobilizująco na człowieka. Biegacz nie myśli o biegu, zmęczeniu, czasie czy dystansie pozostającym do mety, a skupia się całkowicie na zwierzęciu, jego samopoczuciu i potrzebach. A jak jest z dietą, żywieniem czy pojeniem psa, który często pokonuje duże dystanse. Czy to wymaga od właściciela jakiego znacznego wysiłku, specjalistycznego karmienia? Z opowieści Krysi wynika, że Gajka jest tak podekscytowana biegiem, że do samej mety nie chce pić na wyznaczonych punktach z wodą. Dlatego psa porządnie poi się przed startem, czasami dodaję do miski z wodą parę kropel oleju z dorsza, aby zwierzę chętniej i więcej wypiło. Krysia widząc zaciekawienie w moich oczach z zapałem opowiada o swoich doświadczeniach z żywieniem swojego „czworonogiego sportowca”: „Na dłuższe wybiegania zabieram plecak biegowy z bidonami i składaną miskę. Gajka ładnie sygnalizuje kiedy chciałaby się napić. Ostatnio nauczyła się również korzystać z kałuż i wody ze stojących zbiorników takich jak np. stawy. Gajka może korzystać z takiej wody bez obawy o kłopoty żołądkowe, gdyż od 2 lat jest na diecie BARF, czyli biologicznie odpowiednio surowej diecie. Dieta oparta jest na diecie wilków i polega w dużym skrócie na podawaniu surowego mięsa, tłuszczu, podrobów, kości oraz mocno rozdrobnionych warzyw i suplementów”.

Proszę Krysię, aby opowiedziała o wspólnych startach z Gajką na zawodach sportowych. Domyślam się, że towarzystwo psa wymaga od właściciela większego zaangażowania, uwagi, ale również odpowiedzialności. Czuje jak swoim pytaniem trafiam w punkt, jednym zdaniem rozwiązując worek pełen pasji mojej rozmówczyni. Uśmiecha się i opowiada przemiłe historie: „Na zawodach staram się ustawiać na końcu, bo wtedy jest łatwiej, nie zaplączemy się komuś pod nogami. Mimo to wyprzedzając muszę być czujna i obserwować czy Gajka nie biegnie zbyt blisko innego biegacza. Nie mamy ulubionej pory roku do biegania. Wiosna, jesień i zima to dobre pory, chłodniejsze, jednak lato przy zapewnieniu psu nawodnienia też jest dobrą porą. W czasie upałów biegamy rano lub wieczorem, a gdy zdarzy nam się bieg w południe, nigdy nie biegamy po rozgrzanym asfalcie. Trzeba pamiętać, że to mordercze dla delikatnych opurzków psich łap”. Krysia jednym tchem wymienia swoje i Gajki ulubione biegi, gdzie organizatorzy zgadzają się na udział psa. Należą do nich imprezy organizowane przez KS Biegi Grodzisk Mazowiecki (np Grodziskie Biegi Rodzinne), Biegam bo Lubię w Książenicach, Bieg Łosia w Kampinosie, Bieg Wegański w Warszawie czy City Trail. Okazuje się, że to nie wszystko, Krysia dodaje jeszcze z dumą: „Biegłyśmy razem Półmaraton w Wiązownie, gdzie dzięki Gajce udało mi się zrobić życiówkę. Poza tym organizatorzy Parkrun Pruszków zawsze zapraszają biegaczy z psami, zresztą tak jest podobnie w całej Polsce. Fantastyczną imprezą jest bieg dedykowany psom pod nazwą „Zabierz piesia do Międzylesia.” Okazuje się jednak, że Krysia i Gajka bardziej preferują biegi uliczne niż tzw. zmagania dogtrekkingowe, czyli biegi z psem na orientację. Choć jak sama przyznaje, raz wzięły udział w tego typu imprezie, jednak taka forma ruchu nie przypadła naszym „zawodniczkom” do gustu. Może dlatego, że mozolne i nieco nudne szukanie punktów w lesie, w zaroślach i krzakach między drzewami, jest zajęciem zbyt nudnym dla tak energicznej kobiety i jej nie mniej temperamentnego psa.

Jeżeli kiedyś będziecie uczestniczyć lub kibicować sportowcom podczas biegu ulicznego z pewnością rozpoznacie sympatyczną, czworonożną bohaterkę naszej opowieści. Na pewno usłyszycie bo Gajka jest dość szczekliwa, zwłaszcza, gdy podekscytowana z grupą biegaczy czeka na start. Wówczas tak głośno szczeka, że czasem nie słychać strzału startera. Gdy wystartuje, natychmiast się uspokaja i zaprasza do rywalizacji. Może znajdą się śmiałkowie, którzy podejmą to wyzwanie…

Tradycyjnie pytam swoją rozmówczynie o plany, marzenia i sportowe zamiary na przyszły rok. Trochę naiwnie, bo domyślam się co usłyszę, ale może ja, my wszyscy potrzebujemy na co dzień mądrych prostych słów: „Ciesze się z tego co mam, ważne jest zdrowie i realizacja swoich małych marzeń. Ja spełniam się biegając, z tego czerpię siłę i motywację. Przebiegłam już sama kilkanaście maratonów, zdobyłam Koronę Maratonów Polskich, jednak do pełni szczęścia brakuje mi ukończenia maratonu wspólnie z Gajką. Wiem, że organizatorzy niektórych maratonów np. Maratonu Poznań wyrażają zgodę na bieg z psem, dlatego chcemy niebawem wystartować tam razem”.

             Krystyna Paszek wraz z Gajką

10.0

Ocena artykułu

Polecane

Dodaj komentarz

Imię*